Kilka słów od nas

Witajcie! Pewnie każdy, kto tu zajrzy, będzie się zastanawiał, po co taki blog powstał. Chcielibyśmy, by nasi drużynowi zapoznania się z ciekawymi pomysłami czy artykułami (nie zawsze wiadomo, gdzie takich szukać), abyśmy mogli dzielić się swoimi doświadczeniami i oczywiście, żebyśmy wszyscy wzajemnie się wspierali we wspólnym działaniu.

Pamiętajcie, że każdy, kto chciałby się podzielić swoją wiedzą lub pomysłami, może coś od siebie napisać- zachęcamy do tego! Życzymy miłej lektury i zachęcamy do pisania, komentowania oraz czekamy wszelkie sugestie. 🙂

Diana, Ania, Wiktor

Reklamy

Krąg Rady

Iluzja demokracji czy warsztat racjonalnego myślenia?

 

Poniższy tekst ma zachęcić Cię do myślenia o Kręgu Rady jako o ważnej formie pracy wychowawczej będącym nie celem samym w sobie, lecz możliwością pracy w celu wytworzenia  u dzieci pozytywnych postaw. Przedstawiony w ten sposób  Krąg Rady stawiam w opozycji do tego ujmowanego, przez część instruktorów, jako narzędzia demokracji sterowanej. Demokracja jest bowiem ideą zupełnie inną niż demokracja sterowana (stąd chociażby dwa określenia). Pierwsza uznana jest na tyle ważną, że znajduje zapis w Statucie ZHP, którego zobowiązani jesteśmy przestrzegać. O wartość drugą należy pytać jej „zwolenników”.

Dodam jeszcze na wstępie, że pisząc o KR, mam tu na myśli ten styl formy pracy kręgiem, którą działamy w gromadach dwudziestoosobowych – nie innych. Uściślam, ponieważ działamy w różnych jednostkach, o różnej charakterystyce; a ta wyznacza nasze działanie, poniekąd również i styl form pracy, którymi z dziećmi pracujemy. O tym czy to dobrze, gdy gromada jest mniej lub bardziej liczna wypowiadać się nie będę. Zwracam jedynie uwagę, że często nie możemy się porozumieć, ba(!), mocno się kłócimy o to, jak powinno coś wyglądać, ponieważ nie mamy tego samego wyobrażenia o temacie. Jedni myślą że KR powinien wyglądać w sposób A, i tylko w sposób A, ponieważ tylko sposób A jest dobrym; co jest nieprawdą, ponieważ sposób A, w ogóle nie zadziałałby w gromadzie B. By już nie wchodzić dalej w szczegóły, przyjmijmy proszę, że nasza gromada liczy zuchów dwadzieścia mających raczej 9 niż 7 lat.

Zastanówmy się przez moment, czym jest demokracja. Myśleć można nawet dłużej, ponieważ wciąż ludzkość się nad tym zastanawia, niemniej powiedzmy sobie czym jest w uproszczeniu, na pewno – władzą,  czyli możliwością decydowania opartą o wolę większości, gdzie każdy głos jest równy innemu. W demokracji kluczowa jest dyskusja, argumentowanie. Agora – plac w starożytnych Atenach służył wymianie poglądów, przekonywaniu. Rozwój współczesnej demokracji rozpoczął się w XVIII wieku, kiedy to w dobie oświecenia uznano, że każdy człowiek kieruje się w swoim życiu racją (czy też racjonalnością/rozsądkiem). Nawet jeśli jego status społeczny nie jest wysoki i nigdy nie chodził do szkoły, nie umie pisać ani czytać, to nie postępuje on w swoim życiu głupio lub jeśli nawet tak wynikło jest to przyczyną braku edukacji, czyli barku świadomości. Natomiast dzięki demokracji i dyskusji, którą ona zawiera można oświecać wszystkich ludzki tak, by postępowali oni świadomie i rozważnie, w oparciu o wiedzę. W ten sposób wykorzystawszy ich racjonalność nie będą oni czynili rzeczy głupich ani złych.

Trzeba więc dzieciom-zuchom stworzyć takie warunki działania Kręgu Rady, by faktycznie był on formą pracy – czyli czymś takim, dzięki czemu realizujemy pewne cele i kształtujemy postawy dzieci tak, by nie był on tylko maszynką do głosowania, nie tylko stałym elementem i nie tylko możliwością powiedzenia, że dzień lub zbiórka była fajna lub nudna – co praktycznie nic nie daje i jest stratą czasu. Dzieci bowiem zwykle się wtedy nie słuchają wzajemnie i nic dziwnego. Trzeba dzieciom dać możliwość faktycznego decydowania o różnych sprawach, ukazać im konsekwencje tychże decyzji oraz wykorzystać chwile skupienia do ukazania im negatywnych lub pozytywnych skutków takiej czy innej decyzji. Oczywiście musimy pamiętać, że zuchy są dziećmi i wziąć na to małą poprawkę. Zawsze może się ujawnić jakiś vox pupuli który doprowadzi do głosowania nad tym, że „Kupę robimy za tamtym drzewem, a nie w latrynie”. No i oczywiście będzie bardzo śmiesznie i projekt może spotkać się z pozytywną reakcją Kręgu Rady i nawet z jego przyjęciem – jeśli nie zareagujemy odpowiednio szybko. I tu właśnie moment dla nas, nasza rola. Trzeba dzieciom uświadomić negatywne konsekwencje takiego postępowania. Wskazać na względy higieniczne, etyczne itd. Rozmawiać i argumentować. Zresztą dzieci w większości – prawidłowo – wzięły by taki „projekt” za żart i choć by za nim głosowały to nikt raczej na pewno kupy za drzewem by nie zrobił.

Nakłaniałbym jednak do tego, by ukazać dzieciom również negatywne konsekwencje swoich wyborów. Oczywiście w mniej drastycznych pomysłach niż ten wyżej wymieniony. Warto jednak dopuścić do małej „wpadki” tak, by móc w przyszłości odnieść się do niej przy innych sprawach poruszanych w Kręgu Rady. Tak, by sytuacja ta służyła jako przykład. W ten sposób podkreślimy rolę Kręgu Rady i mamy szansę ukierunkować myślenie dzieci na konsekwencje, myślenie wychodzące naprzód, co przecież bardzo trudno wśród dzieci osiągnąć. W ten sposób KR staje się pewnym narzędziem bogatym w walory edukacyjne, kształtując – wolno ale jednak – korzystne u dzieci postawy.

Konieczne jest więc dostarczenie kilku czy też kilkunastu pomysłów na różnego rodzaju decyzje które Krąg Rady mógłby podejmować. Wymienimy je:

A) decydowanie o programie gromady

B) zaliczanie zadań  na gwiazdki i sprawności indywidualne

C) decydowanie o życiu gromady

D) decydowanie jednorazowe i rozstrzyganie problemów.

A) Wiadomo – dopiero na poziomie drużyny wędrowniczej jej członkowie wspólnie, wszyscy, tworzą program dla drużyny. Trudno, żeby dzieci           w wieku 6-10 lat to uczyniły. Mogą one jednak podejmować decyzje krótko terminowe. Dzieci mogą zadecydować czy chcą iść na rajd lub też gdzie chcą iść na ten rajd – o ile dasz im alternatywy. Zuchy mogą zadecydować czy chcą wziąć udział w imprezie hufcowej lub spotkać się z drużyną harcerską. No i najważniejsze decydują o zdobywanej sprawności grupowej. Zarówno o tym czy chcą ją zdobywać – co jest kluczowe dla narzędzia wychowawczego, jakim jest sprawność grupowa, jak i o tym czy ją zdobyły. Kiedyś z gromadą na kolonii zdobywałem sprawność Indianina. Gdy szliśmy na zajęcia z puszczania znaków dymnych z ognisk, kilku chłopców podeszło do mnie i powiedziało, że chce na polanie, która wyszła nam naprzeciw, zabawić się w indiańskie podchody. Przedstawili oni dość spójne zasady zabawy i poddali pomysł pod głosowanie. Choć wszyscy byli napaleni na puszczanie znaków dumnych i choć zaznaczyłem, że najpewniej nie będzie już czasu na to zadanie, indiańskie podchody tak się spodobały, że zuchy postanowiły wykonać to zadanie.

Wykonanie zadań międzyzbiórkowych.

B) Przy zdobywaniu gwiazdek zuchowych i sprawności indywidualnych ważna jest samoocena dziecka. Wzmacnia system zdobywania gwiazdek i sprawności ciche współzawodnictwo. Gdy dziecko wykonało zadanie – np. pokażę gromadzie plakat z moim ulubionym sportowcem, warto, by zadanie zostało zaliczone decyzją KR. Daje to satysfakcję dziecku z uznania reszty, inne dzieci widzą i przypominają sobie o zdobywaniu sprawności.

C) Jest częściowo połączone z programem, ale ma większą rangę. Może ono dotyczyć pracy z bohaterem, jego wyboru, podjęcia decyzji o akcji zarobkowej lub o przeznaczeniu zysku z jej przeprowadzenia, zorganizowaniu akcji naborowej – zaproszeniu znajomych. Warto, by Krąg decydował o zmianie nazwy lub obrzędowości  gromady – w końcu to zuchy się bawią w coś lub kogoś, dobrze by miały na to wpływ. Można też zaproponować wewnętrzną odznakę i sposób jej zdobywania.

D) Najczęściej decydujemy o rzeczach o mniejszym znaczeniu; o  tym, którą piosenkę teraz lub na festiwalu zaśpiewamy, o tym w jaką zabawę się zabawimy, być może o tym, którą drogą pójdziemy do wsi na zwiad, która szóstka będzie szła pierwsza, kto został najgrzeczniejszym zuchem dnia itd.

Uważać trzeba natomiast z sądami. Krąg Rady może służyć jako ciało rozstrzygające spory między zuchami. Wtedy pozwalamy dzieciom oceniać negatywne zachowania kolegów. Musimy uważać, by nie doszło do ostracyzmu społecznego. Do wykluczenia wśród grupy. Sami nie lubimy być oceniani, zwłaszcza negatywnie, czemu mielibyśmy więc na to pozwalać? Konstruktywnie, by dzieci oceniały spory czy konflikty lub uczynki zawarte w gawędach. A jeśli już chcemy, żeby Krąg wydał osąd nad sprawą, musimy pamiętać że to duża kara dla dziecka i sądzone przewinienie musi być adekwatne. Adekwatne, czyli również nie bardzo trudne. Sprawy trudne zwykle delikatne lepiej omawiać w cztery oczy,         z rodzicami. I znów lepiej też pytać, jak same dzieci chciałyby się ukarać    w takiej sytuacji niż by miały karę wymyślać dla kogoś. W ten sposób znów jest okazja do nauki aniżeli do tworzenia wymyślnych kar dla innych, choć   i tak trzeba uważać.

Wszystkie te możliwe do podjęcia decyzje tworzą u zuchów poczucie samorządności, dają możliwość wyrażania swojej woli, czyli de facto poczucie wolności. Nie zaznają go nigdzie indziej: ani w domu, ani w szkole. To kolejny atut zarówno demokracji jak i naszej metodyki, która z niej korzysta.

 phm. Wiktor Jasionowski

Gawęda i jej formy zamienne w gromadzie zuchowej

Jak powszechnie wiadomo, gawęda, obok kręgu rady, powitania i uroczystego zakończenia jest formą pracy, która powinna pojawić się na każdej zbiórce. Jej zadaniem jest wprowadzić zuchy w atmosferę i problematykę tematu zbiórki. Dobrze poprowadzona gawęda to już połowa sukcesu, zepsuta psuje od razu cały misterny plan poprowadzenia spotkania. Gawędzenie to nie taka łatwa sprawa i nie wystarczy mieć opinię dobrego mówcy, aby zuchy zrozumiały, o co chodzi i zaczęły się bawić. W moim przekonaniu drużynowy, czy przyboczny przygotowując i opowiadając gawędę powinni przestrzegać kilka podstawowych zasad, o których postaram się tutaj opowiedzieć.

            Czasami drużynowy chce urozmaicić zbiórkę, może wtedy skorzystać z zamiennych form gawędy, o których napiszę dalej.

 

Treść gawędy

            Sprawą pierwszorzędną dla gawędy jest jej bohater. Nie może to być dowolna osoba ale taka, z którą zuchy chętnie się utożsamią lub porównają. Niech więc głównymi postaciami w gawędach będą dzieci w wieku zuchów. Ich życie i przygody mogą być niespotykane ale i zwykłe, ważne by po wysłuchaniu gawędy zuchy chciały bawić się w to, o czym właśnie usłyszały. Taki bohater lepiej pozwala dzieciom skupić się słuchając gawędy, bardziej je bowiem zainteresuje historia o dziesięcioletnim Piotrku, który został pomocnikiem maszynisty, niż historia lokomotywy parowej, czy starego konduktora. Bohater może dorastać w gawędzie, to znaczy na początku być chłopcem w wieku zuchów, by na końcu mieć np. dwadzieścia lat.

            Kolejną ważną rzeczą, o której należy pamiętać to akcja. W gawędzie musi się coś dziać inaczej zuchy szybko przestaną się nią interesować. Niech tempo akcji będzie wartkie i niech rośnie z czasem tak, aby w kulminacyjnym momencie wszystkie oczy były wpatrzone w mówiącego a uszy niecierpliwie oczekiwały końca historii. Czasami w gawędzie drużynowy chce opisać jakieś obrzędy (np. przy zbiórkach z cyklu sprawnościowego Indianin), nie można tego robić opowiadając o nich. Należy stworzyć młodego bohatera, który będzie brał w nich udział i gawędzić właśnie o nim, umieścić go w centrum wydarzeń, czyli obrzędu. W ten sposób zuchy dowiedzą się nowych i ciekawych rzeczy oraz nabiorą ochoty by samemu znaleźć się w świecie tajemniczego misterium.

            Oczywiście gawęda musi być ściśle związana z tematem zbiórki. Nie może być tylko zgodna z cyklem sprawnościowym, ale musi mieć swoje odbicie w całej zbiórce. Wynika z tego bardzo ważna dla drużynowego kwestia. Otóż gawęda powinna zapowiadać to wszystko, co wydarzy się danego dnia. Częstym problemem kadry zuchowej jest nadawanie zbiórkom logicznego ciągu, jest to chyba najtrudniejsza z zasad dobrej zbiórki ale można uczynić ją najprostszą, właśnie przy pomocy gawędy. Może być ona po prostu planem zbiórki. Historię opowiedzianą w gawędzie należy przenieść do rzeczywistości. Łatwo jest określić, czy wymyślona przez nas historyjka ma logiczny ciąg to znaczy, czy poszczególne fragmenty opowiadania układają się w sensowną całość, wynikają z siebie. Dlatego najwygodniej jest aby zuchy bawiły się w to, co usłyszały w gawędzie (np. w gawędzie zuchy poznają historię giermka, który chce zostać rycerzem i musi wypełniać różne trudne zadania – należy je wyliczyć – w następnej części zbiórki zuchy wypełniają te same zadania lub ich symbole a na końcu są pasowani na rycerzy).

            To, o czym należy koniecznie pamiętać wymyślając opowieść dla zuchów, to dobre zakończenie i morał. Dobre zakończenie pozytywnie nastawia zuchy do zbiórki i chętnie bawią się w to, co usłyszeli. Jeżeli bohater jest postacią negatywną to oczywiście nie może mu żadne zło ujść na sucho, by dzieci wiedziały, jak nie wolno się zachowywać i postępować. Generalnie dobro musi zawsze zwyciężyć. Ma to oczywiście związek z morałem, nie może to być nadęte mentorstwo, ale przesłanie posiadające sens wychowawczy. Czasami warto po gawędzie zastanowić się krótko z zuchami, jaka była jej myśl przewodnia, zapytać zuchów, czego można nauczyć się z tej opowieści?

            Przygotowując gawędę nie można zapomnieć także o jej długości. W zasadzie opowieść drużynowego nie powinna być dłuższa niż 10 minut. Jednak moim zdaniem na tak długą gawędę mogą pozwolić sobie tylko wytrawni bajarze, którzy na pewno nie zanudzą zuchów. Problem polega bowiem na tym, iż dzieci w wieku zuchowym mają bardzo ograniczony czas koncentracji i czasami choćby nie wiadomo jak ciekawa gawęda jest za długa i dzieci przestają słuchać a zaczynają przeszkadzać. Dlatego wszystkim polecam nie przekraczać czasu 5-7 minut. Co więcej, warto obserwować reakcje dzieci, i jeśli dostrzeżecie ruch, czy inne objawy zmęczenia słuchacza, lepiej skończyć wcześniej. Podobnie z dziecięcych cech wynika, iż nie powinno się używać w gawędzie trudnych słów, których po prostu zuchy nie rozumieją. Jeżeli już takie słowo padnie to należy je szybko, w dwu słowach wyjaśnić.

 

Prowadzenie gawędy

            Prowadząc gawędę należy zwracać uwagę na trzy rzeczy: mimikę, gestykulację i ton głosu. Twarz prowadzącego musi odzwierciedlać treść historii, jego gesty mają ją obrazować, ton głosu oddawać nastrój. Muszą one harmonizować ze sobą. Jest to ważne  gdyż zuchy słuchając gawędy patrzą się na mówiącego i jakikolwiek dysonans przeszkadza im w pełnym jej rozumieniu i może wywołać odpłynięcie ich myśli w inne miejsca.

 

Przygotowywanie się do gawędzenia

            Ponieważ gawędziarzem się nie jest od razu, aby osiągnąć lepsze wyniki należy tę umiejętność trenować i tym samym się rozwijać.

            Kiedy już powstanie treść gawędy dobrze jest (szczególnie na początku przygody z zuchami) powtórzyć ją sobie na głos, polecam treningi przed lustrem oraz nagranie jej na dyktafon i odsłuchanie. Pozwoli to zastanowić się i wyeliminować ewentualne błędy, może także poprawić treść.

            Dobrze jest trenować oddzielnie poszczególne elementy. Bardzo pomocne, jeżeli chodzi o ton głosu jest recytowanie tego samego tekstu na różne sposoby na smutno, na wesoło, płacząc, ze złością itp.. Zabawa w pantomimę pomaga poprawia gestykulację i mimikę.

            Aby mieć dużo pomysłów na gawędy, warto od czasu do czasu spojrzeć, czym dzieci obecnie się fascynują – np. jakie filmy/bajki cieszą się największym powodzeniem.

 

Formy zamienne gawędy

            Czasami dla urozmaicenia zbiórki warto zamiast gawędy zrobić coś innego, co zbiórkę urozmaici. Może to być fragment opowiadania lub książki, film, oglądanie albumu lub luźnych zdjęć, opowiadanie zaproszonego gościa czy przewodnika w muzeum.

            Fragment opowiadania lub książki nie wymaga jakiegoś obszernego komentarza, należy jednak pamiętać, że powinien on spełniać wymogi klasycznej gawędy dotyczące treści, bohatera, czasu itp..

            Ponieważ filmy z reguły są dość długie można należy seans filmowy potraktować jako jedną/odrębną zbiórkę. Na następnej wykorzystać treść filmu na początku go przypominając.

            Bardzo trudną, w mojej opinii, formą jest oglądanie albumu lub zdjęć. Głównie dlatego, że opowieść staje się urywana i brakuje jej logicznego ciągu, poza tym zuchy muszą sią wymieniać zdjęciami, co wywołuje dodatkowy hałas i przeszkadza w prowadzeniu. Dodatkową barierą jest to, że zwykle oglądanie zdjęć wydłuża czas 10 minut i część zuchów się „włącza”. Dogodną i łatwą formą wykorzystywania zdjęć i albumu jest ilustrowanie nimi klasycznej gawędy.

            Inny charakter ma opowiadanie człowieka z zewnątrz, zwykle tacy ludzie nie wiedzą jak mówić do dzieci, w takim wypadku warto zaproponować im krótkie przedstawienie podstawowych zasad gawędzenia.

 

Uwagi końcowe

            Na zakończenie chcę zaznaczyć, że gawęda jest najważniejszym punktem zbiórki, od niej zależy, czy wszystko będzie na medal, czy nie. Albowiem dobrze poprowadzona gawęda ustawia całą zbiórkę i pomaga ją prowadzić, natomiast zła powoduje, że i zuchy i drużynowy męczę się a nikt oprócz drużynowego nie wie, o co w zbiórce chodzi. Przekształca się ona w zlepek różnych form pracy i traci sens.

 

 

Powtórzenie

Zasady dobrej gawędy:

            1. Przy wymyślaniu treści:

                        * bohater łatwy do utożsamienia;

                        * wartka akcja;

                        * związek ze zbiórką;

                        * dobry koniec i morał;

            2. Przy mówieniu dbaj o:

                        * mimikę;

                        * gestykulację;

                        * ton głosu;

            3. Formy wymienne:

                        * książka lub opowiadanie;

                        * film;

                        * zdjęcia lub album;

                        * opowiadanie gościa;

            4. Czas 5-7 min.;

            5. Nie używaj trudnych słów;

            6. Ćwicz gawędzenie;

            7. Oglądaj filmy dla dzieci;

            8. Reszta należy do Ciebie.

 

 

 

Wszystkim gawędziarzom życzę wielu wiernych zuchów-słuchaczy

Olgierd Annusewicz

Diana

Diana

Diana Wojciechowska
Moim podstawowym polem służby jest 252 WGZ „Przyjaciele Kubusia Puchatka”, której drużynową jestem już od 3 lat. Należę również do 330 WDW „Quantum Satis”. Od września pełnię funkcję wicenamiestniczki. W harcerstwie odnajduję się zwłaszcza w opowiadaniu gawęd, w zabawach tematycznych, zwiadach i grach.
Mój plan tygodnia jest bardzo napięty. Byłoby dobrze, gdyby doba trwała chociaż kilka godzin dłużej. Fascynują mnie podróże (choć nie mam na nie czasu), sporo czytam (choć nie tyle, ile chciałabym), przymierzam się do nauki fotografowania (chociaż trudno mi się zebrać do zakupu wyczekiwanej lustrzanki), pasjonuję się też muzyką w każdej postaci. Interesuję się wszystkim, co związane z funkcjonowaniem człowieka: chemią, medycyną, psychologią. To dlatego głównym mordercą mojego czasu wolnego (ale i przyjemnością!) są studia. Studiuję farmację na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.
Mimo to mam nadzieję znaleźć czas na prowadzenie tego bloga i tym samym wsparcie w działaniu innych drużynowych 😉

Wiktor

Wiktor

Wiktor Jasionowski
Swoją przygodę z zuchami zacząłem od pełnienia funkcji przybocznego w 254 WGZ „Borostwory” Nowo powstała gromada z dość nietypową obrzędowością, prowadzona przez ówczesną studentkę pedagogiki UW – Monikę – była dobrym punktem wyjścia dla mojej pracy wychowawczej. Nic też dziwnego, że półtora roku później, gdy zostałem mianowany drużynowym zmieniłem całą obrzędowość, a zostawiłem jedynie nazwę drużny. „Dębowa brać” stała się kręgiem Druidów, a dzięki temu, że gromada składała się tylko
z trzecioklasistów co roku można było modyfikować obrzędowość. Dziś gromada jest zupełnie innym projektem – z inną nazwą, z inną obrzędowością. Nic mnie tak nie cieszy!
Najważniejsze w prowadzeniu gromady jest atrakcyjna forma pracy połączona ze stale doskonalonym warsztatem pracy. Natomiast nie ma nic bardziej motywującego niż to,
że planując działalność gromady można zrobić wszystko (oczywiście w obrębie metody
i metodyki). Jeśli więc umiesz tańczyć i kochasz to robić to może Twoja gromada powinna się nazywać „Tańczące ……” a w ramach OR i OZ będziecie tańczyć Wasz własny taniec? Dlaczego miałbyś prowadzić gromadę „Trepeczki” w taki sam sposób w jaki to robiła Twoja drużynowa 8 czy 10 lat temu? Bezzasadne stanie w miejscu jest tylko bezzasadnym staniem w miejscu! W poruszanych przeze mnie tekstach będę starał się Was przekonać
do wyjścia poza standardowe myślenie o prowadzeniu gromady oraz skupię Waszą uwagę na mojej ulubionej cesze metody – indywidualności. Na codzień jestem studentem politologii, sporo pracuję, a harcersko – prowadzę gromadę 128 WGZ „Les petites journalistes” oraz pełnie funkcję namiestnika zuchowego.

Ania

Ania

Ania Miller Studentka pedagogiki wczesnoszkolnej na APS (1 rok studiów IIstopnia) oraz psychologii na APS (2 rok). Prywatnie uwielbiam podróżować i spędzać aktywnie czas wolny. Poza tym chętnie poświęcam też wolne chwile na gotowanie lub wypieki i jestem uzależniona od czekolady ;P W harcerstwie jestem od 14 lat, a w kadrze od 5 lat. Byłam drużynową 305 Gromady Zuchowej „Załoga Victorii”. Kursy: Przybocznych, Drużynowych Zuchowych, Przewodnikowski, Kadry Kształcącej, podharcmistrzowski.